/  Literatura  / 

Miron Białoszewski

Miron Białoszewski mawiał, że uważa poezję za coś, co należy czytać na głos. Koncept ten odbija się bardzo silnie w twórczości poety, który przelewał na papier wszelkie elementy języka mówionego, z całym bogactwem jego niedoskonałości. Błędy językowe, elipsy, elementy mowy potocznej są stałą składową jego twórczości, zarówno lirycznej, jak i prozatorskiej.

Być może do tej pory niezbyt powszechna była wiedza na temat warsztatu Białoszewskiego, tego, w jaki sposób powstawały jego utwory. Zafascynowany estetyką błędów językowych pisarz rejestrował swoje pomysły na taśmę magnetofonową, z której następnie były one wiernie spisywane. Magnetofon bawił i fascynował poetę i jego otoczenie. Stał się również narzędziem, dzięki któremu ujście znajdowała jego energia do występów – należy wiedzieć, że moment kiedy kupił swój pierwszy magnetofon, nastąpił krótko po zakończeniu jego teatralnej działalności w ramach Teatru Osobnego. Mniej więcej w tym okresie powstał słynny „Pamiętnik z powstania warszawskiego”, pierwotnie nagrany na taśmę. Białoszewskim kierowały również względy czysto pragmatyczne – nie używał maszyny do pisania i uznał, że najlepszym sposobem na zarejestrowanie swoich pomysłów, będzie nagrywanie ich na kasetę, a następnie oddanie komuś do spisania. Nieco później pojawił się kolejny powód, dla którego Białoszewski wciąż sięgał po magnetofon, a który pozwala nazwać poetę jednym z prekursorów audiobooków: w połowie lat 70. zaczął nagrywać teksty dla swojej niewidomej przyjaciółki, Jadwigi Stańczakowej. Najbardziej obfitym w nagrywanie okresem były u Białoszewskiego lata 80. Znaczna większość taśm, które zachowały się do dziś pochodzi właśnie z tego okresu.

Całkiem niedawno nakładem Bôłt Records, ukazał się 6 płytowy box, zawierający najciekawsze fragmenty z nagrań Białoszewskiego. Obejmują one nie tylko samą twórczość poetycko-prozatorską, ale również zarejestrowane próbki teatralne. Całość podzielona jest na cztery tomy, których nazwy wiele mówią o ich treści: Teatr, Kabaret, Blok, Wiersze dźwiękowe. Obok oryginalnych nagrań, pojawiają się również ich współczesne reinterpretacje autorstwa duetu Mikrokolektyw, Patryka Zakrockiego i Marcina Staniszewskiego. Wydawnictwo to pozwala szerokiej publice spojrzeć na Mirona Białoszewskiego z całkiem nowej perspektywy. Znając jego twórczość literacką, oczywiste jest dla wszystkich czytelników, że jedną z jego głównych obsesji była mowa. Słysząc Białoszewskiego w akcji, mamroczącego, szepczącego, śpiewającego, czy wystukującego rytm na krzesłach, odbiór jego spuścizny poszerza się. Specyficzny zapis tekstowy części jego wierszy staje się logiczną próbą oddania rytmiki mówienia na piśmie, a nie, jak czasem sądzili niektórzy, zabawą graficzną nawiązującą do poezji konkretnej. Dzięki formie dźwiękowej twórczość Białoszewskiego ma szansę przebić się do świadomości tych, którzy w natłoku bodźców być może nie poświęciliby jej zbyt wiele czasu w formie tekstowej. A wszystko dzięki temu, że pewnego wiosennego dnia w połowie lat 60., Miron postanowił kupić za 4 tysiące złotych magnetofon. Do zabawy w nagrywanie.


 

Tekst: Adrian Piasecki

Ilustracja: Olga Wolska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.