/  Styl życia  / 

Do biegowych malkontentów

O co chodzi z tym bieganiem?

Zapamiętaj – bieganie to nie miłość od pierwszego wejrzenia. To nie czysta przyjemność, ani sama słodycz. Bieganie boli. Bieganie to intymna sprawa. Przynajmniej na początku. Bądź cierpliwy, dawkuj je powoli, aby nie przesadzić. To może zamienić się w zdrowy nałóg. To może być początek prawdziwej przyjaźni.

Ale dlaczego mam biec?

W bieganiu dobre jest to, że sam decydujesz dokąd poniosą cię twoje nogi. Po drodze możesz napotkać jednak dwa rodzaje znaków. Pierwszy to „zawróć”, czyli: dosyć na dziś. Drugi to „nakaz jazdy”, mówiący, że twój bieg dopiero się zaczął. Który z nich spotkasz? To zależy od twojej znajomości z bieganiem.

Zatrzymaj się w biegu.

W świecie ASAP-ów, ciągłego pośpiechu, bieganie to szansa na… zatrzymanie się. Wtedy zderzasz się z samym sobą. Poznajesz w innym wymiarze swój oddech, a twoje serce wystukuje zapomniany wcześniej rytm. Czujesz, że żyjesz. Zostajesz tylko ty i twój wysiłek, który zdecydowałeś się podjąć. W końcu bieganina ma szansę zmienić się w prawdziwe bieganie. A biegać można wszędzie. Nie potrzeba żadnych karnetów, zaproszeń i biletów wstępu. Po prostu wychodzisz do lasu, do parku, na tartanową bieżnię, na szkolny stadion, zwiedzasz biegiem swoje osiedle lub biegniesz rano do sklepu po bułki.

Poznaj siebie.

Bieganie pozwala poznać samych siebie. Właśnie w biegu, spotykasz się ze swoją fizjologią, siłą lub bezsilnością. Gdy jest ciężko, zostajesz sprowadzony do parteru. Gdy wydzielają się hormony szczęścia, uśmiech mimowolnie, pojawia się na twojej twarzy. Bieganie samemu to najlepsza terapia, moment, w którym masz czas w końcu pomyśleć o sobie, albo wręcz przeciwnie – wyciszyć wszystkie głośne myśli, wybiegać je, aby spłynęły wraz z potem.

Bieganie dodaje pewności siebie i pozwala cieszyć się z postępów. Tu nie ma oszustwa – jeśli biegasz regularnie, na pewno zobaczysz rezultaty. Pozytywne efekty uboczne to lepsze samopoczucie, wymodelowane mięśnie, spadek wagi, lepsza kondycja i w końcu poczucie, że robisz coś dla siebie.

Bieganie popycha do działania, bo odkrywa tkwiące w tobie pokłady energii. Dlatego, gdy wydaje ci się, że jesteś zmęczony po pracy – pójdź pobiegać.

Nowy początek.

Najtrudniej wystartować, jeśli bieganie kojarzy ci się z lekcją WF-u w podstawówce. Chłodnym, wrześniowym porankiem, gdy  z marszu, bez przygotowania, po leniwych wakacjach, miałeś przebiec te cztery duże kółka. Ambicja nakazywała biec jak najszybciej. Błąd. Po pierwszym okrążeniu czułeś, jak twoją twarz oblewa purpurowy rumieniec, na drugim nie miałeś już płuc, trzecie było istną agonią, a czwarte? Nawet o nim nie pamiętasz, bo na chwilę straciłeś świadomość. To była trudna lekcja. To wspomnienie możesz zatrzeć nowym wrażeniem – zacznij biegać na nowo. Już nie dla pana z WF-u, ale sam dla siebie. Na własną nogę.

Dla niektórych bieganie to osobny dział filozofii. Ale tak naprawdę nie ma jej tu. Sprawdź to na sobie. Po prostu zawiąż buty. Wyjdź pobiegać. Dasz szansę bieganiu, ono da tę szansę tobie.


 

Tekst i zdjęcie:  Aleksandra Szmigiel-Wiśniewska – entuzjastka biegania. Na swoim koncie ma mistrzostwo Polski juniorów w biegach górskich i starty w Mistrzostwach Polski. Pasjonuje się fotografią, dziennikarstwem i podróżami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.