/  Audiobooki  / 

Krzysztof Gosztyła

Ja absolutnie nie jestem lektorem. Nie lubię tego słowa. Zadaniem lektora jest niezwracanie na siebie uwagi, ma on w taki sposób podawać tekst żeby przy oglądaniu filmu jego głos nam nie przeszkadzał. On nie jest od interpretacji i często nie bierze odpowiedzialności za wypowiadane słowa. On bierze jedynie odpowiedzialność za ich wyrazistość. Ja przez całe swoje życie biorę odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo. Zawsze staram się subiektywnie interpretować tekst.

WIOLONCZELA
Kształcono mnie na muzyka, od siódmego roku życia grałem na wiolonczeli. To jest instrument bez gotowych dźwięków. Ja muszę je znaleźć palcami, nie mam nawet progów jak w gitarze. Instrumenty smyczkowe wymagają bardzo dobrego słuchu. Ale serca mi do tej wiolonczeli zabrakło. Nie da się uprawiać czegoś artystycznego bez zamiłowania. Wtedy zorientowałem się już bardzo jaskrawie, że moi koledzy ćwiczą po 6 godzin dziennie, a ja nie wytrzymałem nawet dwóch.

ROGATY INDYWIDUALIZM
Może i dociągnąłbym do dyplomu w szkole muzycznej. Ale później wylądowałabym w jakiejś podrzędnej orkiestrze i na podniesienie batuty przez dyrygenta w filii filharmonii warszawskiej w Białymstoku, jako drugi czarny frak w piątym pulpicie, bezimienny, musiałbym podnieść smyczek, bo batutę podniesiono. I to byłoby tyle. Tzn. tak bardzo byłbym podrzędny, że mój indywidualizm temu kompletnie przeczył i się rogacił.

JAK DOROSNĘ ZOSTANĘ
W młodości nie wiedziałem kim chcę być. Z dużą wątpliwością wsłuchuję się lub wczytuję w rozmaite wypowiedzi „już od kołyski marzyłem…” – to jest bzdura totalna. Przecież nikt będąc dzieckiem nie myśli o tym kim będzie w wieku 30 lat. Dorosłość wydaje się tak szalenie odległa. Pamiętam jako chłopiec 10 letni patrzyłem na młodych mężczyzn w mundurach, wówczas służba była obowiązkowa, to byli dla mnie jacyś strasznie starzy ludzie. W ogóle o tym nie myślałem. Moje kłopoty wtedy sprowadzały się do tego jak się wyzwolić z od tej wiolonczeli, a nie czy być aktorem czy kimkolwiek innym.

DO PRZERWY 0:1
Reżyserzy słusznie być może, poszukiwali odtwórców młodocianych ról w szkołach muzycznych. Nie bez sensu poszukiwali, bo muzyka bardzo szybko rozwija wyobraźnię. To jest irracjonalny, nieistniejący w rzeczywistości naturalnej instrument. Ta siła czy potęga wymyślenia, powoduje, że młode dziecię bardzo szybko wkracza w świat abstrakcji, w którym należy się poruszać wyobraźnią. I na tej zasadzie zjawił się człowiek reżyserujący „Do przerwy 0:1” w mojej szkole. Dzisiaj nazwalibyśmy to castingiem. On po prostu obserwował dzieci, niektóre prosił na rozmowę, by następnie wybrane osoby zaprosić na zdjęcia próbne.

KONDYCJA KINA POLSKIEGO
Nie ma sensu porównywać naszych ostatnich produkcji ze złotym okresem polskiej kinematografii. Nie chcę przez to powiedzieć, że brak nam ludzi utalentowanych, ale co z filmów ostatnich lat, dekad moglibyśmy przyrównać do „Potopu“ Hoffmana dziś? Co możemy przyrównać do „Ziemi obiecanej“ Wajdy dziś? Co możemy przyrównać do „Rękopisu znalezionego w Saragossie“ Hasa dziś? Którą z realizacji? To się nie ma co czarować. Powstają filmy albo niskobudżetowe albo filmy, które się z tym budżetem borykają. Nie chcę w to wchodzić, bo cóż mi to, ja nie jestem takim szczególnie wziętym aktorem filmowym i nagle wyjdzie na to, że wymądrza sie ktoś kto jest zazdrośnikiem. Nic z tych rzeczy. Mówię o tym zwyczajnie, jako wybrednik, człowiek, który ma wysokie wymagania. Ja nie jestem Daniel Olbrychski a i on na moim miejscu mógłby być posądzony o to, że narzeka na upływający czas.

KSIĄŻKI, KSIĄŻKI, KSIĄŻKI
Bardzo dużo książek w swoim życiu przeczytałem. Dzisiaj mogę powiedzieć, że czytam niewiele. Nikt już nie jest w stanie orientować się w nowościach. Zalew tytułów jest kolosalny. Lubię książki historyczne. Większość woli pisać książki fantasy, nieobligowane jakimś historycznym realizmem, wiedzą o epoce, nieobligowane do tego by prowadzić drobiazgowe poszukiwania, jak się wtedy ubierano, jak nazywa się ten staniczek, a te portki, które uwypuklały genitalia po francuską. Książka historyczna obliguje do wgryzienia się w jakąś epokę, w każdy szczegół, w jakąś istniejącą geografię, w jakiś język, który wtedy obowiązywał. Trzeba przez te wszystkie trudności przebrnąć.

GUSTAW HOLOUBEK
Był dla mnie taką najważniejszą inspiracją . Najważniejszą ponieważ jako młody człowiek obejrzałem „Zemstę” i wówczas coś mnie tam zwyczajnie zafascynowało. Nie do przecenienia jest jego rola w tym kim jestem, kim zostałem, co myślę, jaki mam pogląd na aktorstwo, albo w ogóle jaki mam światopogląd.

SZTUKA ŻYCIA
Ja staram się przez całe życie uprawiać sztukę. Zapewne zdaniem licznych mi się to nie udaje, zdaniem innych artystą się bywa, a nie jest, trawestując słowa Norwida o poecie. Ja staram się cały czas nim być, to jest dla mnie cel. Nie są nim pieniądze, popularność, żaden inny wariant.


 

Krzysztof Gosztyła

Aktor teatralny, filmowy. Perfekcjonista. Role wybiera selektywnie i do każdej przygotowuje się jak najdokładniej. Jeden z ulubionych interpretatorów książek słuchaczy audiobooków. Debiutował w „Do przerwy 0:1”.


 

rozmawiała: Aleksandra Paszkiewicz

zdjęcia: Marta Dudź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.