/  Sztuka  / 

Wojciech Bąkowski

Wojciech Bąkowski jest artystą, którego otacza aura tajemniczości. Znany jest ze swojej lakoniczności zarówno w sztuce jaki i w codziennym sposobie bycia. Mimo młodego wieku ma już rzesze fanów i naśladowców. Obok tak charakterystycznego artysty nie można przejść obojętnie.

Podobno jesteś współczesnym flaneurem, który zamiast ulic preferuje Centra Handlowe. W Poznaniu uwielbiałeś Stary Browar, czy odkąd przeprowadziłeś się do Warszawy przerzuciłeś się na Złote Tarasy?

Na Arkadię. Jest dużo lepsza. Są tam wspaniałe muzaki, fontanny i dużo inspirujących tekstur.

Zawsze uważałam, że Centra Handlowe to miejsca wyjątkowo mało inspirujące i depresyjne.

Centra handlowe uspokajają mnie i stresują jednocześnie. Mieszają się tam różne muzyki w ogólnym pogłosie, idą ludzie. Nic tam nie jest artsy-fartsy, to świat zwykłego człowieka. Analizowanie pracy własnego mózgu w takich warunkach jest źródłem twórczej wiedzy. To dobre miejsca dla artysty. Mnie akurat szczególnie interesują współczesne materiały i style dekorowania, np. obicia siedzeń w autobusach, wtryskowe formy obudów sprzętów, reklamy, sygnały dźwiękowe itp. Zadaniem mojej sztuki jest opisywanie stanów duszy. Otoczenie kształtuje te stany. Człowiek jest tym co słyszy, widzi i robi. Takie mam zainteresowania, dlatego wybieram przestrzenie, które pożerają długie godziny naszych żyć.

W Warszawie ułożyłeś sobie trasę z przejść podziemnych, która prowadzi Cię prosto z dworca PKP do domu. Chowanie się w tunelach, jest chyba nietypowe dla kogoś kto deklaruje, że obserwuje miasto i czerpie z jego energii?

Rzeczywiście chodzę tunelami. Dużo tam dudnień, szumów i tragedii widzianych w przelocie. Przejście przez dworzec Warszawa Śródmieście, na którym słychać zapowiedzi przez rynnę i panuje smród metalowych pączków, daje mi pojęcie o Polsce. Może, między innymi, dzięki temu widzę bezwstydność snobizmu w niektórych dzielnicach Warszawy. Dzięki tym spacerom nigdy nie będę znawcą win czy kaw.

Za to jesteś chyba znawcą piwa? Ilekroć się spotykamy trzymasz w ręku butelkę z tym trunkiem.

Nie nie. Tylko nie znawcą. Piję zwykłe piwo albo tanią whisky.

Podobnie jak Miron Białoszewski nagrywasz swoją poezję. Dlaczego słuchanie poezji jest lepsze od jej czytania?

Lubię nagrywać teksty, bo tonem głosu mogę ukształtować odbiór. Podobnie gestykulowaniem, miną, tańcem itp. Dużo można dodawać do literatury. Szczytem takiego nawarstwiania jest, w moim przypadku, film mówiony. Jestem rozkraczony między różnymi mediami. To charakterystyczne dla mojej twórczości. Można brać to za wadę. Znam ludzi, którzy muszą widzieć wydrukowany tekst żeby móc spokojnie odebrać przekaz. Rozumiem to. Rozumiem wszystkich purystów gatunkowych. Gdyby mnie zaatakowali to musiałbym im przyznać rację.

Jednak trafiasz do coraz większej liczby osób, grupa twoich fanów stale rośnie. Chodziłam na twoje koncerty w Poznaniu, byłam też w Warszawie. Za którymś z ostatnich razów miałam problem, żeby w ogóle wejść do sali po brzegi wypełnionej ludźmi.

Chyba trochę wyolbrzymiasz. Myślę, że nie jest ich aż tak dużo. Wiem, że są to często ludzie piękni i wrażliwi. Poznałem kilkoro z nich. Moją stronę na facebook’u prowadzi jedna z takich osób.

Czy nie uważasz, że straciłeś coś po przeprowadzce z Poznania do Warszawy. Nie czujesz się teraz jak artysta jeden z wielu?

Straciłem dużo. Sentyment do miejsc, po których się na co dzień chodzi okazał się bardzo ważny. Poza tym trzeba pielęgnować swój świat, ten najbliższy. Nie polepszę Poznania będąc nieobecny. Źle się z tym czuję. Dałem bardzo zły przykład.

Tęsknisz za swoimi ulubionymi poznańskimi miejscami? (jeżeli tak, to za jakimi i dlaczego)

Tak. Ale nie ma sensu ich wymieniać, bo są ważne tylko dla mnie i niektórych poznaniaków. W niczym nie są lepsze od Twoich ulubionych miejsc.

Brakuje Ci tytułu króla Poznania?

Nie. Królem Poznania byłem tylko w oczach Warszawiaków. W Poznaniu czułem nawet lekką niechęć. Ale tego nie da się udowodnić. Niepotrzebnie to mówię. Nosiciele tej niechęci nie widzą siebie nawzajem i wymienianie jej delikatnych przejawów uznaliby za egocentryczne wariactwo.

Zdążyłeś obdarzyć sentymentem jakieś miejsca w Warszawie poza Arkadią? Pomaga w tym sympatia do Mirona Białoszewskiego, który był poetą na wskroś warszawskim?

Nie. Chyba nie, chociaż bardzo lubię odwiedzać goryle w ZOO. Pewnie gdy wrócę do Poznania dowiem się, że mam tutaj więcej ulubionych miejsc. Teraz przegapiam swoje wzruszenia.

Galeria Stereo, z którą współpracujesz charakteryzuje się m.in. tym, że skupia artystów posługujących się wspólnym językiem, stylem. Wypracowała pewną wspólnotę, sprawiająca wrażenie rodzinnej aury.

Tak jest.

Uchodzisz za artystę konserwatywnego światopoglądowo. Mówisz, że lubisz system. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów powiedziałeś: „Gdy widzę w telewizji pałowanych demonstrantów, jestem zbudowany. Uspokajam się, że państwo przynajmniej w tym przypadku działa.” Twoje kontrowersyjne słowa wzbudziły falę krytyki.

Muszę powiedzieć tu kilka słów więcej. Wtedy, przez moją dezynwolturę retoryczną, źle mnie zrozumiano. Zostałem zakwalifikowany jako konserwatysta, którym się nie czuję. Jestem ateistą, zwolennikiem przyznania wszystkich praw mniejszościom seksualnym, chcę aby mieszały się rasy i kultury itd. Świat musi mieć nowe problemy. Rzecz w tym, że w odróżnieniu od wszystkich polskich konserwatystów i lewaków szanuję panującą władzę i system. Chcę żeby ludzie mieli jakoś urządzone wspólne życie. Denerwuję się gdy baba w sklepie, zamiast położyć monety na zaprojektowanej do tego podkładce, łaskocze moją dłoń tipsami. Gdy widzę na YouTube film zatytułowany „Brutalna interwencja policji” od razu wiem, że zobaczę nieśmiałą próbę zdominowania agresywnych szalikowców zakończoną ucieczką policji wśród wyzwisk. Kiedy np. w Berlinie ktoś zachowa się agresywnie w miejscu publicznym natychmiast zostaje profesjonalnie obezwładniony przez gustownie umundurowanych i dobrze opłacanych policjantów, a przecież nie można powiedzieć żeby Berlin był miastem jakkolwiek konserwatywnym. Tam jest szacunek dla władzy i społecznego porządku. Wiem, że pełne zaufanie do systemu też jest niebezpieczne, ale nam to nie grozi. Wszyscy: lewacy, narodowcy, emeryci nienawidzą policji. To jest bardzo ruskie, tak jak Złote Tarasy. Nie da się ich porównać ze Starym Browarem.


 

Wojciech Bąkowski
ur. w 1979 roku w Poznaniu. Mieszka i pracuje w Warszawie. Artysta wizualny, poeta, muzyk. Współzałożyciel artystycznej grupy Penerstwo. Jest liderem zespołów muzycznych KOT i NIWEA. W 2009 roku został zwycięzcą Nagrody Fundacji Deutsche bank „Spojrzenia”. W 2010 roku otrzymał Paszport „Polityki”.


wywiad: Zofia Krawiec

fotografia: Marta Dudź

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.