/  Przewodniki  / 

Stuletnie budynki Budapesztu

Wiosną Budapeszt rozkwita jak mało które miasto w tej części Europy. Wiosenne światło zmienia i ubarwia charakter tego niezwykle różnorodnego stylistycznie miejsca. Buda i Peszt to dwie kompletnie różne historie, pod każdym niemal względem. Jednym z elementów, które łączy te dwa światy, jest niewątpliwa siła tamtejszej architektury.


>W pewien kwietniowy weekend, już od kilku lat odbywa się tu święto jednego z najcenniejszych elementów węgierskiej stolicy – jej wyjątkowych budynków. Jest ono świetną okazją do eksploracji tych różnorodności i odkrywania miasta dla siebie w nieco mniej standardowy sposób. Jak inaczej nazwać możliwość całkiem legalnego wchodzenia na prywatne podwórka, do wnętrz imponujących kamienic mieszkalnych (i nie tylko) i przemierzania ich od piwnic, przez windy panoramiczne, aż po dachy? Wystarczy chwycić przygotowaną wcześniej mapkę z zaznaczonymi obiektami i zaplanować dwudniowy spacer po mieście szlakiem stuletnich budynków, które w ten jeden jedyny weekend w roku czekają otwarte na gości.

Sam pomysł narodził się w 2011 roku, z inicjatywy działającego przy Uniwersytecie Środkowoeuropejskim Archiwum Instytutu Otwartego (OSA Archívum), kiedy to stulecie obchodził ujawniający wpływy wiedeńskiej secesji Otto Wagnera, nieco klasycyzujący Dom Goldbergera (Goldberger-ház), będący siedzibą tej instytucji. Obchody setnych „urodzin” budynku zainspirowały organizatorów do realizacji jeszcze większego projektu, zakładającego uczczenie rocznicy wszystkich budowli, które w danym roku obchodzą wiek swojego istnienia. Według pierwotnego założenia miało mieć to miejsce w każdy setny dzień roku, a w obchodach mogły uczestniczyć budynki, które równo wiek wcześniej zostały oddane do użytku, wmurowano pod nie kamień węgielny lub przyznano zgodę na ich budowę. Do udziału w tej corocznej imprezie są zapraszane zarówno instytucje, jak i budynki mieszkalne. W związku z taką różnorodnością, program kulturalny przygotowywany przez najemców bywa bardzo barwny. W przestrzeniach miejsc objętych imprezą, organizowane są koncerty, wystawy, dyskusje i inne atrakcje zmieniające na moment charakter danych wnętrz, podwórek i dachów. Mieszkańcy domów biorących udział w akcji, przyozdabiają tak bardzo typowe w peszteńskiej zabudowie wewnętrzne podwórka i studnie, na tarasach przywieszane są balony, zdarzają się również słodkie poczęstunki domowej roboty dla odwiedzających. Panująca w tych miejscach atmosfera jest niepowtarzalna, głównie ze względu na to, że tworzona jest przez ludzi związanych życiowo i emocjonalnie z danymi obiektami. Najbardziej ekscytujący jest dostęp do części na codzień zamkniętych dla przeciętnego przechodnia: widoki z dachów wysokich, budapeszteńskich kamienic są jedyne w swoim rodzaju. Każdą z lokacji opiekują się dodatkowo wolontariusze: w zależności od miejsca, organizowane są oprowadzania gości z przewodnikami, studenci politechniki wygłaszają miniprelekcje na temat architektury, odbywają się pikniki, gry i cała masa innych propozycji kulturalnych.

Charakter węgierskiej stolicy został ukształtowany na przełomie XIX i XX wieku. Spacerując po budapeszteńskich ulicach, mijając wysokie, często bogato przyozdobione organicznymi, secesyjnymi motywami kamienice czynszowe, czuje się, że mimo nowoczesnego charakteru dzisiejszego miasta, bez problemu można zanurzyć się w klimat przełomu tamtych wieków. Domy i instytucje otwarte dla publiczności w ostatnich latach, budowane były u schyłku secesji i w początkach modernizmu. Moment przełomu sprawił, że podziwiana z bliska architektura sprzed równo stu lat jest jeszcze bardziej frapująca i różnorodna. Zagłębiając się we wszystkie te przestrzenie, jeszcze bardziej pogłębia się wrażenie podróży w czasie do momentu tuż przed wybuchem I wojny światowej. Wrażeniu temu sprzyja również wszechobecność starszych mieszkańców odwiedzanych budynków, przesiadujących na swoich podwórkach i w te szczególne dni dzielących się z gośćmi wspomnieniami. Chętnie opowiadają o tym, jak wyglądała ich codzienność w czasach młodości, czy też która ze znanych postaci żyła w sąsiedztwie, podtrzymując przy tym często przeróżne legendy – na przykład o jakoby mieszkającym niegdyś przez pewien czas w jednym z budańskich mieszkań przy Atilla út Miklósu Horthym (prowadzący autorytarne rządy w latach 1920-1946 regent Królestwa Węgier). Zdarzają się również wzruszające sceny: w tym roku, w jednym z okolicznych podwórek odwiedzający i wolontariusze spontanicznie uczcili setne urodziny jednej z mieszkanek. Sama inicjatywa wyraźnie wzmacnia lokalną społeczność, wszyscy wydają się być w równym stopniu zaangażowani i dumni z tego, że miejsca w których spędzili często całe swoje życie, mogą być tak atrakcyjne dla odwiedzających.

Wieść o imprezie rozniosła się po całej Europie, wzbudzając zainteresowanie zagranicznych turystów i dziennikarzy. W 2013 roku brytyjski dziennik Guardian uznał wydarzenie za jedno z najciekawszych na całym kontynencie. Idea, która tak świetnie wpasowuje się w budapeszteńskie warunki architektoniczno-historyczno-kulturowe, mogłaby śmiało zostać wdrażana również w innych europejskich miastach. Nie ma bowiem lepszego sposobu na poznawanie tkanki miejskiej, niż obserwacje z perspektywy bram, podwórek, klatek schodowych, dachów.

 

Aktualne informacje o wydarzeniu w języku węgierskim i angielskim, dostępne są na stronie internetowej organizatorów: www.budapest100.hu


tekst:Adrian Piasecki

zdjęcia: Daniel Warmuz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.